czwartek, 27 września 2012

Weekend w mieście nad Tamizą


Weekend w mieście nad Tamizą

Autorem artykułu jest Marcin Górski

Położona jest nad nią stolica Wielkiej Brytanii, która od wielu lat znajduje się w czołówce najchętniej odwiedzanych miast Europy i świata. Sprzyjają temu m.in. oferowane nie tylko z Polski tanie loty do Londynu.
To wspaniałe miasto posiada przyciągające turystów zabytki, niesamowite muzea, a także niepowtarzalny klimat. Tą jedną z największych aglomeracji świata odwiedzać można przez okrągły rok. Ze względu na atrakcyjne sklepowe wyprzedaże na znanych na całym świecie ulicach Regent Street i Oxford Street, zakupoholikom warto odwiedzać Londyn w styczniu i lipcu. Ich największym rajem w tym mieście są najróżniejszego rodzaju butiki: od tych tanich, po te bardzo drogich marek. Jednym z symboli Londynu jest ekskluzywny dom towarowy Harrods. Co prawda ceny są w nim horrendalnie wysokie, ale warta uwagi jest już sama architektura budynku.
Londyn
Londyn zwiedzać można na wiele sposobów. Najwygodniej jest się po nim przemieszczać metrem. Dość dużym powodzeniem cieszy się z otwartym górnym pokładem czerwony piętrowy autobus nr 10. Jeżdżący nim przewodnik opowiada turystom o mijanych zabytkach i ciekawych miejscach. Symbolem miasta są też taksówki. Opłaca się z nich korzystać pod warunkiem większej grupy osób partycypujących w kosztach przejazdu. Najlepiej jednak poznawać jest Londyn na piechotę. Tylko tak dokładnie poznamy to wspaniałe miasto. Zaplanujmy sobie jego zwiedzanie tak, aby o godz. 11:30 być na dziedzińcu Pałacu Buckingham i zobaczyć uroczystą zmianę warty. W sezonie odbywa się ona codziennie, a poza nim co dwa dni. W miesiącach wakacji królowej, czyli w sierpniu i wrześniu, udostępnione są zwiedzającym komnaty Pałacu Buckingham.
Stolica Anglii
Ze względu na wielki pożar w 1666 r., nie ma tylu zabytków, co posiada stolica Włoch czy Francji. Ogień niemal całkowicie zniszczył miasto. Niszczycielskie dla nich były też niemieckie naloty podczas II wojny światowej. W świetle tych wydarzeń uważa się za prawdziwy cud ocalenie Opactwa Westminster, Wieży Tower, mega wielkiej katedry św. Pawła i dość dużej części wiktoriańskiej zabudowy miasta. Londyn dzisiejszych czasów jest naprawdę niezwykłą mieszanką pochodzącej z XIX w. zabudowy i wspaniałych przykładów współczesnej architektury. Ta raczej nowoczesna metropolia dość przyjaźnie się przenika ze światem wciąż istniejącej tradycyjnej wiktoriańskiej Anglii. Odwiedzając Londyn, nie wypada nie zobaczyć jego symboli: Pałacu Buckingham, Opactwa Westminsterskiego, Pałacu Westminsterskiego, Tower of London i Tower Bridge.
Londyn
To nie tylko zakupy, zabytki czy muzea. Jego klimat odzwierciedlają także tysiące pubów. Oczywiście nie może w naszych wspomnieniach z podroży do stolicy Anglii zabraknąć wizyty w jednym z nich. W dzielnicy Mayflower pub Princess Louise istnieje nieprzerwanie od 400 lat. Turyści lubią zaglądać do tych legendarnych, a jest nim z pewnością pełen pamiątek po słynnym detektywie Pub Sherlock Holmes. W większości piwo sączy się na stojaka z trochę więcej niż 0,5 l kufli.
---

Źródło: www.Tanie-Bilety-Lotnicze.Eu

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 26 września 2012


Maroko, wczasy i wycieczki all inclusive

Designerskie hotele 750x200

Maroko, wczasy i wycieczki all inclusive

Autorem artykułu jest CreSEO

Status życia przeciętnego Polaka jest coraz wyższy i dlatego też coraz częściej stać naszych rodaków na ekskluzywne wczasy. Coraz częściej wybieramy dalekie i egzotyczne kierunki.
Maroko – tanio czy drogo – ceny
Przygoda z Afryką z pewnością warta jest każdych pieniędzy. Maroko, ze względu na swoje bogactwa krajobrazu, natury, zabytków, jak i urlopowych atrakcji, nie należy do najniższej półki cenowej, ale ostateczna cena, jaką przyjdzie nam zapłacić, zależy od hotelu, miejsca, czasu i opcji, które wykupimy. Średnio za tydzień pośród marokańskich plaż musimy zapłacić między 1800 a 2800 złotych od osoby. Przeważnie w ofertach mamy zapewnione all inclusive, czyli wyjazd z pełnym wyżywieniem i napojami bez ograniczeń. Tańsza opcja to HP, czyli śniadanie, obiadokolacja, bez możliwości darmowego zamawiania napojów w ciągu dnia. Dwa tygodnie w Maroku kosztują ponad 3000 złotych. Warto szukać ofert last minute albo z dużym wyprzedzeniem, bądź też krótko przed planowanym terminem podróży. Biura podróży często oferują wtedy ciekawe obniżki.
Wczasy all inclusive do Maroka - porady
Maroko, Rabat. Jeszcze do niedawna wybieraliśmy Egipt czy Turcję, jednak obecnie coraz częściej wybieramy Maroko. Jest tam bowiem coraz lepsza baza noclegowa, a przede wszystkim masa zabytków wysokiej klasy i wspaniała egzotyczna przyroda.
Wykupując wczasy w biurze podróży, warto wziąć pod uwagę opcję all inclusive. Najczęściej przy wyborze wycieczki sugerujemy się jej ceną i wybieramy opcję najtańszą. Nie zawsze jednak w praktyce to się opłaca. Opcja all inclusive jest na pewno droższa, jednak obejmuje cenę noclegu, pełnego wyżywienia wraz z przekąskami, napoje, a także wstępy na basen, saunę, siłownię, korty itp. Oczywiście oferty różnią się między sobą i w zależności od tego, co znajduje się na terenie danego hotelu, to też będziemy mieć wliczone w cenę. Najpierw zatem wybierzmy interesujący nas hotel, sprawdźmy, jakie oferuje dodatkowe atrakcje, a potem pytajmy, co też będzie dokładnie wliczone w cenę.
Hotelowe all inclusive - porady
W Maroku jest dość dużo hoteli wysokiej klasy i niekoniecznie są to zawsze hotele 5-gwiazdkowe. Już niektóre 3-gwiazdkowe zapewniają naprawdę wysoki standard, a ponadto można w nich wykupić opcję all inclusive. To naprawdę się opłaca, gdyż nie będziemy musieli biegać po sklepach, aby robić dodatkowe zakupy. W niektórych hotelach w Maroku cena za wczasy tygodniowe dla jednej osoby, przy wersji all inclusive, wynosi około 3000 zł. A więc jeszcze przed ostateczną decyzją warto dokładnie zastanowić się i sprawdzić, czy rzeczywiście taniej jest samemu robić zakupy i sporządzać posiłki, czy lepiej mieć wszystko gotowe, w cenie.
---

Autor: Lidia Gołąbek

Prawa do artykułu należą do serwisu marokowakacje.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 25 września 2012

Grota Komonieckiego - Lodospad


Grota Komonieckiego - Lodospad

Autorem artykułu jest Marcin Walczak

Grota Komonieckiego to rejony wyjęte z odrębnej rzeczywistości. Kojarzone z baśniowymi sceneriami albo jak kto woli - klimatem prosto z Narnii. A wszystko to w zakresie kilkugodzinnej wyprawy z rejonów Bielska-Białej. Powróciła też istota zimowego bezpieczeństwa w górach. Problem dylematu: idziemy dalej czy zawracamy?
Przybliża się kolejny weekend. W tym roku weekendy zbliżają się bardzo szybko. Jeszcze szybciej upływają. Czas porzucić tą zurbanizowaną puszkę i zachłysnąć się górskim klimatem. Lodowatym klimatem. Ponownie spotkać znajomych. Pogadać. Pośmiać się. Zasmakować niezależności i dobrowolnie dać się ponownie zapuszkować.
normal_P1330009

Brakuje narzędzi, aby pokazać widoki naszej lodowej groty. Wszystko precyzyjnie zamrożone. Bezprecedensowe dzieło, każdej nocy i każdego dnia poprawiane boską ręką. Słynny już lodospad zakrywa 60 procent szerokości groty. Latem ledwo co kilkanaście kropel ścieka z góry. Teraz mamy do czynienia z naturalną lodową ścianą. Przyzwani na koncert barw wchodzimy do wnętrza. Ta sama lodowa ściana, niczym melodia z harfy, przepuszcza słoneczne promienie do wnętrza. Barwy stonowane, tak bardzo niespotykane dla oka.

W głębi ekspozycja lodowych zjawisk. Lekcja geografii w najwspanialszym przekazaniu. Trzeba troszkę się wspomóc encyklopedią. Na górze zwisają lodowe stalaktyty powstające w wyniku zamarznięcia kapiącej wody ze stropu. Od podłoża mamy do czynienia ze stalagmitem, który także jest efektem zamarzania kapiącej ze stropu wody, jednak przy gruncie. W wyniku złączenia stalaktytu ze stalagmitem powstaje kolumna zwana stalagnatem.
normal_P1330015

A co do groty to nie jest to Grota Komunickiego, bynajmniej nie Kumunieckiego tylko Grota Komonieckiego. Od żywieckiego wójta Andrzeja Komonieckiego, który to w swojej kronice - "Dziejopis Żywiecki" po raz pierwszy przedstawił grotę (1704r.).

W Ślemieńskim zaś Państwie w Pośrednim Groniu w Hali Siwcowej nad wsią Lasem jest skała wielka, co przed nią wierzchem woda idzie, a pod nią dziura jest, w którą może sto statku wegnać i w niej tam sposobnie stanąć; będąc w skale obszerno, jak jaskinia jaka z natury uczyniona.

Pierwszy raz nazwę Groty Komonieckiego zxastosował w monografii "Ziemi Wadowickiej" Aleksy Siemionow.

Grota zlokalizowana jest we wschodniej frakcji Beskidu Małego w źródliskowym areale potoku Dusiaca. Z tej przyczyny również specyficzny na wiosnę ciek wodny przecinający grotę w 1/3 szerokości i zimowy lodospad. Grota posiada powierzchnie ok. 115 m2.
normal_P1330045

Grota Komonieckiego to nie wyłączna atrakcja w tym miejscu. Z tego małego cieku z dachu groty niespełna 30 metrój poniżej mieści się Wodospad Dusicy. Prezentuje się równie imponująco co Grota Komonieckiego! Lodospad robi na nas wrażenie.

Tak jak w porządnych filmach, zaczęło się niewinnie. Była jaskinia, był wodospad, uśmieszki, przetarta droga etc. Grozy nie będzie, jednak kilka zapytań się pojawi...

Kontynuujemy trasę w kierunku Anuli, przebijając się przez gigantyczne wielkości śniegu. Dochodzimy do wydeptanej ścieżki. Luzik życzyłoby się powiedzieć. Niby ktoś szedł, jednak w ogóle nie jest lekko. Co jakiś czas załamujemy się to po kolana to po po tyłek. Jest kupa śmiechu.... Pod Gibasowym Groniem trop zaczyna się urywać. Widać tylko znaki po biegówkach. Reszta zawiana, albo nikt tym szlakiem nie poruszał się. Jestem zaskoczony. Cóż sprawdzimy na ile stabilna i zmrożona jest ta śnieżna warstwa. Z wolna trawersujemy wierzchołek Gibasowego Gronia. A w zasadzie torujemy trasę i co chwile zapadamy się głęboko w biały puch. Nie jest on na tyle solidny, aby nie poddać się pod naszym ciężarem. Przybliża się 15.00. Za godzinę będzie się już robić ciemno. Torujemy dalej? Czy wracamy? Ogarnia mnie duże zwątpienie poparte lekkim zmęczeniem. Wyłącznym pocieszeniem jest dla mnie stała pogoda. Z tej strony nie grozi nam dodatkowe niebezpieczeństwo. Po minionych doniesieniach o akcjach ratowniczych wyostrza się głos rozsądku. Do Stacha mamy jeszcze z 30 minut. Ale zimą to może być 4 razy więcej. Decyzja idziemy.... Zawsze moglibyśmy u Niego awaryjnie przenocować.

Na nasze szczęście, Staszek ma tutaj swoją dróżkę kierującą do Ślemienia. Całkowicie nie znane nam leśne zakamarki. Bezpiecznie, przy świetle czołówek idziemy w dół. Trochę mroczny, mistyczny klimat, w którym to najgłośniej słyszany jest osobisty oddech i bicie serca. Na niebie inwazja gwiazd... Jesteśmy w Ślemieniu Pod Borem. Ziąb zbliża się do 20 stopni... Jest dużo chłodniej aniżeli na grani. Pozostanie nam dojść drogą asfaltową do miejscowości Las.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Hawaje - Honolulu

Designerskie hotele 750x200

Hawaje - Honolulu

Autorem artykułu jest Katarzyna Bieńkowska

Hawaje – niesamowite wakacje, błękitne niebo, przezroczysty ocean i miejsca do nurkowania. Relaks, uśmiechnięci ludzie, wieczne słońce. Urlop na Hawajach? Oczywiście, że tak!
hawajeW języku hawajskim słowo Hawai'i oznacza ojczyznę.
 Hawaje to archipelag wysp położony na Oceanie Spokojnym, które od 1959 roku jest stanem USA. Wszystkich wysp i atoli jest 137, ale większość powierzchni stanowi osiem najważniejszych, wyspy: Oahu, Niihau, Kauai, Maui, Molookai, Kahoolawe, Lanao oraz Hawaii. Powierzchnia wysp jest górzysta, a na terenie archipelagu znajduje się wiele czynnych wulkanów.
 Oficjalnie w stanie mieszka ponad 1,2 mln mieszkańców, z czego prawie 1 mln na wyspie Oahu. Tylko 6,6% ogólnej liczby mieszkańców to rdzenni obywatel Hawajów. 41% pochodzi z Azji, głównie Japończycy, biali mieszkańcy stanowią 24%. Pozostałe grupy stanowią Metysi, Murzyni, Indianie i... mieszkańcy Alaski.
 Klimat Hawajów jest typowy dla tropików, jednakże temperatury są mniej dokuczliwe, przez wiatr wiejący ze wschodu. Najwyższe temperatury latem wynoszą ok. 31 stopni podczas dnia, i 25 w nocy.

Honolulu
honoluluStolicą Hawajów jest położone na wyspie Oahu miasto Honolulu, liczące ok 377 tys. mieszkańców.  Jest to najważniejsze miasto regionu z doskonale rozwiniętą bazą noclegową i wieloma atrakcjami turystycznymi.
 To tutaj znajduje się najsłynniejsza prawdopodobnie na świecie, plaża Waikiki (Waikiki Beach). Opinie obcokrajowców o "pięknie" plaży są dość podzielone. Wzdłuż plaży ulokowanych jest wiele renomowanych hoteli. Z gorącego piasku możemy rozkoszować się błękitnym i słonecznym niebem, widokiem czystego oceanu oraz spoglądać na majestatyczny, ale już nieczynny wulkan - Diamon Head.  Warto poświęcić trochę czasu, aby wyruszyć na koronę wulkanu, z którego rozciąga się niesamowity widok! W zależności od wieku i kondycji, wspinaczka i zejście nie powinno zabrać więcej, niż 1.5 h. Uwaga: najlepiej wyruszyć rano, ponieważ później staje się zbyt gorąco. Woda przy samej plaży jest płytka, zachęcająca do kąpieli, jednakże na jej dnie znajdują się liczne skały.
 Jeżeli jesteśmy już na plaży, a lubimy surfować, niekoniecznie po internecie, warto wiedzieć, że znajduje się tam pomnik, pochodzącego właśnie z Hawajów Duke'a Kahanamoku, którego uważa się za wynalazcę surfingu. Jeżeli nie lubimy leżeć na plaży, warto i tak tutaj zajrzeć, ze względu na liczne wydarzenia kulturalno-rozrywkowe, chociażby odbywające się cyklicznie, od 2001 darmowe pokazy filmów (Sunset on the Beach), zawody surfingowe czy wyścigi kajaków.
 Kiedy już ochłoniecie od wspaniałości przepięknej plaży, gdy nie będziecie chcieli się już dłużej moczyć w ciepłym, przezroczystym oceanie udajcie się na przechadzkę po mieście. Wielka ilość malutkich sklepów oferuje najróżniejsze produkty! Ale gdy spojrzycie na ceny, dwa razy chwycicie się za portfel! Nie ma co się dziwić, gdyż sprzedający są nastawieni główne na turystę japońskiego. Nawet turyści amerykańscy często narzekają na ceny. I proszę nie zapomnieć skosztować miejscowej kuchni! Wspaniałe kulinarne doświadczenie!
 Zadzierając wysoko głowę, możemy podziwiać drapacze chmur, których na wyspie znajduje się 52, przekraczających 100 metrów wysokości. Najwyższym jest First Hawaiian Center, który został wybudowany w 1996 roku, i którego wysokość wynosi 130,8 m.
Pamiętając, że Hawaje są stanem USA, warto zajrzeć do pałacu królewskiego, Pałacu Iolani - jedyny pałac w całych Stanach Zjednoczonych. Pałac został zbudowany w 1882 roku przez ówczesnego monarchę Kamehameha V, do końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, pełnił funkcje administracyjne. Ukończony gmach miał elektryczność i telefony, których nie posiadał wtedy nawet Biały Dom. Dostępne jest dla zwiedzających muzeum, powstałe w 1978 roku, w którym odtworzono wystrój z końca XIX w. Parę kroków od pałacu znajduje się pomnik Kamehamehy Wielkiego, który jako pierwszy dokonał zjednoczenia wszystkich wysp archipelagu hawajskiego.
 Jeżeli jesteście zainteresowani historią  i kulturą tego obszaru, warto udać się do Muzeum Bernice  Bihops, rozmieszczonego w kilku zabytkowych XIX wiecznych budynkach - przybliży nam historię Hawajów. Drugim miejscem wartym odwiedzenia, praktycznie na cały dzień (od godziny 12), jest Polynesian Cultural Center (Polinezyjskie Centrum Kultury)  Laie, w którym poza historią wyspy, możemy poznać obyczaje mieszkańców Samoa, Nowej Zelandii, jak również Tonga i Fidżi. Muzeum ma formę skansenu, w którym można oglądać nie tylko eksponaty, ale również pokazy związane z lokalnymi zwyczajami. Warto nadmienić, że zostały tam zrekonstruowane prawdziwe wioski, w których mieszkają ludzie w regionalnych strojach - są to studenci, którzy w ten sposób pracują na darmowe studia. Skosztuj tradycyjnego polinezyjskiego jedzenia. Jeżeli będziesz miał czas i okazję obejrzyj wieczorne przedstawienie! Pozostawia niezapomniane wrażenie!

 Pearl Harbor
pearl-harborW pobliżu Honolulu, znajduje się port Pearl Harbor, do którego można się dostać autobusem miejskim. Historyczne miejsce, pozostające jedną z najważniejszych baz amerykańskiej marynarki. Na dnie oceanu w pobliżu bazy znajduje się wrak USS Arizona, w którym zginęło blisko 2000 marynarzy, podczas ataku Japończyków na bazę w 1941 roku. Widoczne kontury statku robią niesamowite wrażenie... Ponad zatopionym wrakiem okrętu udostępniono muzeum dla zwiedzających, w którym można obejrzeć archiwalne filmy i wysłuchać historii japońskiej agresji na Hawaje.
 Jak dostać się na Hawaje z Polski? Oczywiście tylko samolotem :)  Podróż jest długa, w optymistycznej wersji ok. 22 h. Jedna z opcji to przelot z Warszawy do Amsterdamu, z Amsterdamu do Los Angeles. Trzy godzinny lot z LA  i jesteś w Honolulu.  Oczywiście istnieją inne opcje podróży z Warszawy lub Berlina, wystarczy tylko skorzystać z narzędzia jakim jest wyszukiwarka biletów lotniczych i samemu wyszukać stosowne połączenie.
---

InvestPuls.pl - porównywarka kredytów - znajdź, porównaj najkorzystniejszy.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

WIETNAM - ślady kapitalizmu.

Designerskie hotele 750x200

WIETNAM - ślady kapitalizmu.

Autorem artykułu jest Roman Kosiewicz

Artykuł przybliżający czytelnikowi egzotykę Azji.  Po odwiedzeniu Hanoi na północy Wietnamu, opisuję swoje pozytywne odczucia z pobytu w Ho Chi Minh (dawniej Sajgon) na południu Kraju.
                              Do Sajgonu przylatujemy wieczorem. Jest ciepło, ale przyjemnie: nie więcej niż 30 stopni  Jedziemy do hotelu REX, w którym spędzimy najbliższy tydzień. Szczęśliwie okazuje się, że nasz hotel jest blisko centrum miasta. Czuję też, ze w porównaniu do Hanoi jestem w trochę innym świecie: W hotelu panuje atmosfera jak w Europie: klient jest najważniejszy.
                             Dostaję pokój. Jest klimatyzacja. Oddycham z ulgą. Po odświeżeniu idę na kolację, zaproszony przez moich wietnamskich partnerów biznesowych. Restauracja hotelowa, w odróżnieniu od tego, co widziałem na północy kraju, jest w eleganckim  stylu europejsko-orientalnym, którego kulinarne zapachy pobudzają nas z apetyt. Siadamy przy eleganckim stoliku. Kelnerka podaje menu. Wietnamscy przyjaciele wybierają potrawy. W końcu najlepiej wiedzą co Europejczycy lubią najbardziej. Oczywiście okazuje się, że ich wybór jest perfekcyjny.
                             Pierwszy raz w życiu mam możliwość zjedzenia zupy z legendarnym lotosem, a właściwie z jego owocami. Podobno mają moc afrodyzjaku. Zjadam z apetytem. Na stole leżą przystawki: różne sałatki i mięsiwa i mnóstwo różnokolorowego ryżu. Wśród nich widzę coś podobnego do kurzych udek, doskonale znanych z Polski. Mój znajomy zachęca mnie do spróbowania, twierdząc, że to rzeczywiście są udka, ale żabie. W tym momencie kojarzę nagle, że te odgłosy szczekających żab, które słyszałem w Hanoi, musiały być świadectwem ich dużych rozmiarów. Drugie danie okazuje się prawdziwą ucztą podniebienia: kelnerka przynosi nam wspaniale wyglądające langusty (takie 10 razy większe raki znane z Polski) wraz z zestawem narzędzi do ich jedzenia. Jemy to wspaniałe białe mięso, krusząc pancerze krabów. Smaku tego wspaniałego mięsa na pewno nigdy nie zapomnę. Wspaniały wieczór dzięki moim przyjaciołom. Muszę się przyznać, że wcześniej trochę bałem się tego jak posługiwać się pałeczkami do jedzenia w restauracji, tak żeby nie przynieść sobie wstydu. Dzięki moim wietnamskim przyjaciołom przeszedłem szybki kurs posługiwania się nimi. Udało się! Do tego stopnia, że nawet zjadłem pałeczkami zupę.
                            Następny dzień. Wysoka temperatura: 45 stopni. Wybieramy się na oficjalne spotkanie z partnerami handlowymi. Zakładam eleganckie ciemne ubranie. Wsiadam do samochodu z klimatyzacją. Jedziemy. Wysiadamy przed siedzibą Firmy. Kilka kroków do wejścia. Wchodzimy witani przez przedstawicieli współpracującej z nami Firmy. Tknięty nagłym przeczuciem, spoglądam w dół na moje spodnie. Niespodzianka: moje spodnie całkowicie straciły kanty. To efekt tropikalnej temperatury i wszechobecnej wilgoci. Negocjacje prowadziłem ze świadomością tego, że jestem postrzegany jako gość w rurkach.
                           Po wyczerpującym dniu, wieczorem wracamy do hotelu. Obowiązkowe odświeżenie w naszych pokojach. Decydujemy się na zwiedzanie hotelu. Kelner proponuje nam wjazd windą na najwyższe piętro i skorzystanie z basenu. Na dachu hotelu, pod rozgwieżdżonym niebem wybudowany jest pięknie oświetlony basen o wymiarach około 20x10 metrów. Wśród tropikalnej roślinności pełno uroczych stolików czekających na klientów. Siadamy. Zamawiamy europejskie piwo. Idziemy popływać w basenie. Jest wspaniale. Kelner proponuje nam wietnamską wódkę: „Lemojkę”. Próbujemy tej atrakcji. Jest smaczna i wytrawnie cytrynowa. Tego wieczoru kąpiele w basenie nie miały końca.
---

Autor: Rokos

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

W poszukiwaniu nosorożca czarnego

Designerskie hotele 750x200

W poszukiwaniu nosorożca czarnego

Autorem artykułu jest Darek Hencner

Do Parku Hluhluwe-Imfolozi pojechaliśmy z nadzieją spaotkania nosorożca czarnego. Pomimo że nasze poszukiwania okazały się bezowocne, do domu wróciliśmy z nadzieją że przyjedziemy tutaj ponownie i może wtedy dopisze nam więcej szczęścia.
Z Dominiką obmyśliliśmy bardzo prosty plan zwiedzania Parku Hluhluwe-Imfolozi: najpierw przejedziemy Rezerwat Hluhluwe w północno-wschodniej części parku, a następnego dnia Rezerwat Imfolozi w południowo-zachodniej części. "Granicą" między dwoma parkami jest asfaltowa szosa R618 przebiegająca przez środek.
Hluhluwe i Imfolozi zostały uznane mianem rezerwatu w1895 roku, a od 1989 są zarządzane jako jeden park. Ich historia sięga jeszcze bardziej odległych czasów. Przed 1895 r. było to terytorium polowań słynnych wodzów Zulu - Dingiswayo i Shaki. Polowanie było dozwolone tylko dla rodziny królewskiej i tylko w okresie zimowym.
Dwa rezerwaty są zupełnie inne. Hluhluwe to zielone wzgórza pokryte gęstym buszem, i mówi się, że jest to najlepsze miejsce, aby zobaczyć słonie. Imfolozi jest płaskie i otwarty. Zobaczysz tam zwierzęta wolące raczej sawannę czyli impala, kudu, gnu pręgowane i zebry. Drapieżniki, takie jak likaony i lwy przenoszą się za zwierzyną, jest ich tam wiele ale musisz mieć trochę szczęścia żeby je zobaczyć. Z samego rana jedziemy trasą Magangeni oddaloną około 10 km od kempingu Hilltop. Pierwsze spotykane zwierzę to bawół afrykański w sadzawce błotnej obok drogi. Jest w błocie od stóp do rogów, przeżuwa powoli, podnosi głowę i daje nam nonszalanckie spojrzenie. Dominika, robiąca zdjęcia przez otwarte okno, miała przestrach swego życia, kiedy bawół nagle powstał. Najwidoczniej nie był zainteresowany atakiem, przeciągnął się i ponownie położył się w błocie.
Około kilometra dalej spotykaliśmy trzy nosorożce białe kąpiące się w wodzie. Na szczęście wydają się być w dobrym nastroju, starają się uchwycić nasz zapach, wzrok nosorożca jest bardzo słaby, nie może zobaczyć nawet samochodu z odległości 60 m.
Nosorożce i Park Hluhluwe-Imfolozi są synonimami, jakby nie było, to właśnie tutaj rozpoczęto Operację Nosorożec w 1960 roku, w celu ratowania nosorożca białego przed wyginięciem. Od czasu tych skromnych początków, pogłowie tych ssaków zwiększyło się do około 2000 osobników na terytorium o powierzchni 960 km².
Nosorożce czarne, są jednak rzadko spotykane. Według najnowszych obliczeń, występuje ich tutaj około 200. Są to nieśmiałe stworzenia i zawsze szukają miejsc do ukrycia. Trzeba mieć oko na wiele szczegółów by odróżnić nosorożce czarne od białych. Nie daj się zwieść nazwie, oba gatunki są takim samym odcieniu szarości. Najbardziej oczywistą różnicą jest to, że nosorożec czarny ma spiczastą górną wargę, a nosorożec biały ma szeroką, kwadratową wargę górną. Nazwa "biały" to najwyraźniej błędne tłumaczenie z afrikaans słowa szeroki - "wyd" - w odniesieniu do wargi. Czarny nosorożec ma również wklęsłe, natomiast biały nosorożec płaskie plecy. I choć nosorożce białe są większe, nosorożce czarne są bardziej agresywne.
Tak więc patrzymy na zwierzę, które waży tyle Toyota Hilux i ma ogromny temperament. Jak niebezpieczne to może być?

Niebieski WV Golf zatrzymuje za nami. Dwie osoby mówiące w języku niemieckim wychodzą z samochodu, uzbrojeni w aparaty fotograficzne i lornetki. Jest to sprzeczne z przepisami rezerwatu i i pierwsza głupota, ale wydaje się że widok tak niewinnie wyglądających tworzeń na dziko odebrał im całą logikę.
Takiego zachowania możesz oczekiwać od turystów, którzy wcześniej widzieli nosorożce w zoo, ale my również podziwialiśmy je z podziwem. Godzinę później - podczas której widzieliśmy paradę zebr, tłum pawianów, drużynę siatkarską żyraf i jeszcze jednego gburowatego bawoła – ukazało nam się około 15 szarych kształtów na zielonym wzgórzu. Słonie! Są bardzo młode dzieci w grupie i kiedy tylko jedno z nich zostanie w tyle, cała grupa czeka.
Późnym popołudniem, w drodze powrotnej na kemping Hilltop, wjechaliśmy prawie w stado nosorożców białych. Są łagodne i nie spieszą się - jeden z nich znalazł się w zasięgu wyciągniętej ręki, można wyrwać kleszcza z jego szarej skóry. Nosorożce ostatecznie przeszły w głąb buszu, a my trochę dalej spotkaliśmy kolejną blokadę: szosę pełną samochodów pełnych turystów oglądających stado słoni. Słonie przechodziły powoli przez drogę. Aby zakończyć udany dzień oglądania zwierząt zabrakło nam tylko nosorożca czarnego. Na recepcji w obozie Hilltop jest mapa rezerwatu, gdzie zwiedzający mogą pochwalić się swoimi obserwacjami. Dzisiaj, lwy i likaony widziano nad brzegiem rzeki Black Mfolozi, w pobliżu północnej granicy sekcji Imfolozi. Jedziemy tam jutro, być może je zobaczymy.
Wyruszyliśmy wcześnie rano, jest to dosyć daleko, najpierw około 50 km szosą do kempingu Mpila (główny obóz w Imfolozi), a następnie 12 km do brzegów Black Mfolozi. Po drodze opowiedziałem Dominice legendę o lwach Imfolozi.
Ostatni pozostały lew w rezerwacie został zastrzelony na początku lat 1900. Następnie, w 1958 roku, strażnicy byli zdumieni, aby zobaczyli dużego samca. Prawdopodobnie przeszedł na południe od Mozambiku, unikając myśliwych.

Bezpieczne spędził w rezerwacie kilka samotnych lat, pilnował swojego nowe terytorium, kiedy pojawiło się kilka samic - podobno przemycili je pracownicy parku.
Niektóre rodziny lwów w Imfolozi opracowały niezwykłe zwyczaje – lwy chodzą po drzewach. Ekolodzy z rezerwatu nie są całkowicie pewni, dlaczego tak jest? Najbardziej prawdopodobna teoria mówi, że wyższa wysokość pozwala na lepsze chłodzenie. Mogą to nawet zrobić dla zabawy. Może się ukrywają od nosorożców czarnych?
Jest już prawie południe, jesteśmy w punkcie widokowym nad rzeką Black Mfolozi, na pętli nazwanej Thoboti. Daleko w oddali widzimy żółtą kropkę na wyspie na rzece. Lew? Mało prawdopodobne, koty nie lubią wody.
Jedziemy dalej. Na następnym punkcie widokowym znajdujemy cztery pojazdy i grupę osób z lornetkami przyklejonymi do oczu. Oni wszyscy patrzą na tą samą żółtą kropkę. Pytamy, co tam widzą ciekawego? Lew nadal odpoczywa ale lwica poszła w głąb trzcin. Duży kot wstaje, wyciąga się i ponownie odpoczywa dalej. Jest upalnie - czego więcej można oczekiwać od lwa w południe?
Kryjówka Bhejane na Ngotsha Loop jest bardziej zatłoczona niż sklep w czasie przerwy obiadowej. Impale, zebry, żyrafy, kudu i niale zebrały się wokół wodopoju. Dwa guźce tarzają się w błocie. Do idealnego zdjęcia brakuje nam jeszcze lwów, słoni i likaonów no i nosorożca czarnego, ale on pojawia się przeważnie w nocy.

W drodze powrotnej spotykamy jeszcze więcej nosorożców białych.
Nigdy nie udało mi się zobaczyć, nosorożca czarnego, ale uważam że jest w porządku. Przyjedziemy tutaj ponownie, to element zaskoczenia sprawia, że ​dzikie obszary jak Hluhluwe-Imfolozi są tak wyjątkowe. Każdy safari jest inne, nigdy nie wiesz czego możesz się spodziewać.
Kłusownictwo na nosorożce rozwinęło się dramatycznie w ciągu ostatnich kilku lat, pogłowie nosorożców w Hluhluwe-Imfolozi też nie zostało oszczędzone. Zostało zabitych wiele nosorożców, pomimo starań władz parku. Spotkanie nosorożca w naturalnym środowisku, białego lub czarnego - jest kolejnym przypomnieniem, jak delikatne jest nasze naturalne dziedzictwo, i jak ważne jest jego zachowanie. 
Nosorożce białe Nosorożec biały zwany szerokopyskim
---

Darek Hencner, turysta, miłośnik wycieczek do Afryki

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pielgrzymka jako podróż mentalna

Designerskie hotele 750x200

Pielgrzymka jako podróż mentalna

Autorem artykułu jest Lucjan Krainski


Pielgrzymowanie to obrządek znany od początku ludzkości. Znamy przykłady słynnych pielgrzymów - pątników, którzy w taki sposób chcieli uskutecznić duchowe katharsis i odnaleźć się na nowo w dotyczącej ich realności.

Co ciekawe pielgrzymki nie należą wcale do czasów przeszłych i nie muszą być powiązane tylko i wyłącznie z czasami starożytności czy czasów nowożytnych. Także dziś, na początku XXI wieku, dużo osób decyduje się na wyjazd, który ma za zadanie odmienić ich stan duszy i wzmocnić wiarę.
Jako miejscowości sakralne, które zostają celem tego typu wypraw duchowych możemy wyszczególnić miasta zespolone z kultem religijnym (jak na przykład Betlejem, Rzym czy Ziemia Święta), miejsca objawień (dla przykładu sanktuaria maryjne) czy też historycznych, ludowych obrzędów.
W Polsce kultowe są pielgrzymki na Jasną Górę, do Starego Lichenia czy też tzw. pielgrzymowanie śladami dawnych pielgrzymów. Pośród miejsc zagranicznych powinno się wymienić opisany uprzednio Watykan, Izrael, ale także Lourdes, Fatima czy Miasta w Etiopii. Wszystkie z tych miejsc nierozdzielnie łączą się z wiarą oraz stanowią bardzo dobry punkt, w którym możemy skoncentrować się na naszym życiu duchowym.
Jak wybrać się na pielgrzymkę? Można wyjechać samemu, lecz można wybrać się z grupą pielgrzymów w ramach oferty, którą sprzedają przeróżnego rodzaju biura pielgrzymkowe. Wystarczy sprawdzić w internecie, który jest prawdziwą bazą informacji na temat organizacji pielgrzymek i zdecydować się na najbardziej dogodną dla nas propozycję. Pamiętajmy, że pielgrzymka nie musi być skojarzona z samotnością i bólem. Jak pisze Pismo Święte: także radość jest drogą do zbawienia duszy.

Zachęcamy zatem wszystkich do spędzenia wakacji w tak oryginalny sposob. Zadbajcie nie tylko o swoje ciało, ale także duszę!

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Atrakcja turystyczne Olsztyna

Designerskie hotele 750x200

Atrakcja turystyczne Olsztyna

Autorem artykułu jest Radosław Pokrzywnicki


Jeśli naszą pasją są podróże, to z pewnością powinniśmy zwrócić uwagę na stolicę Warmii i Mazur - Olsztyn.Czy to piękne miasto, jest nam w stanie zaoferować coś więcej niż zielone lasy i czyste jeziora? Czy odnajdziemy tu miejsca warte odwiedzenia?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. Olsztyn, będąc stolicą jednego z największych województw w Polsce, łączy w sobie wiele zalet. Do olsztyna zjeżdzają turyści i biznesmani już nie tylko z całego kraju, ale również z innych państw Europy. Bliskość Rosji i innych krajów byłego związku radzieckiego również wpływa pozytywnie na wielokulturowość tego miasta.

Jeśli chcielibyśmy odwiedzić zabytki Olsztyna, w pierwszej kolejności należałoby udać się na olsztyńskie Stare Miasto. Olsztyńska starówka choć nie jest największa w porównaniu do innych polskich miast, zdecydowanie ma kilka zalet.

Powstały w ok. 1348 roku Zamek Kapituły Warmińskiej w Olsztynie, stanowił kolebkę powstania późniejszeggo miasta. To wokół jego murów w XIV wieku powstawał zalążek przyszłej stolicy Warmii i Mazur. Administratorem Zamku w latach 1516-1519 i 1520-1521 był sam Mikołaj Kopernik. Jest to piękny zabytek, zdecydowanie godny odwiedzenia, zwłaszcza, że w jego wnętrzu znajduję się aktualnie Muzeum Warmii i Mazur.

Muzeum powstało 29 marca 1945 roku i od tamtej pory sytematycznie powiększa swoją kolekcje. W zbiorach muzeum można odnaleźć zabytki z takich dziedzin jak archeologia, historia, numizmatyka, sztuka, rzemiosło artystyczne, piśmiennictwo i kultura ludowa. Do jego majątku należą miedzy innymi wspomniany Zamek Kapituły Warmińskiej, Zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, pola grunwaldzkie w Stębarku, pałac Dohnów w Morągu czy część ratusza w Szczytnie.

Wkraczając na olsztyńskie Stare Miasto nie można niezauważyć innego znakomitego zabytku. Jest nim Wysoka Brama z XIV wieku. W 2003 roku Wysoka Brama została odrestaurowana, a w jej blendzie umieszczono podarowany przez Jana Pawła II wizerunek Matki Bożej Królowej Pokoju.

Kilkaset metrów za Wysoką Bramą, znajduje się Bazylika Archikatedralna pod wezwaniem Św. Jakuba Starszego.Był to pierwszy Kościół w Olsztynie, wznoszony od pierwszych dni powstawania miasta.Jest to miejsce niezwykłe i powinno koniecznie znaleźć się na naszej liście zabytków podczas zwiedzania Olsztyna.

Bez wątpienia w cały Olsztynie i jego okolicach, zabytków można znaleźć co nie miara.Planując podróż, warto zaopatrzeć się w informator turystyczny lub wyjąć przewodnika, by w ciekawy sposób urozmaicił nam zwiedzanie tego niezwykłego miasta.Niektóre hotele w Olsztynie, udostępniają miejskich przewodników bezpłatnie, więc warto przed przyjazdem zaplanować sobie nocleg w dobrym hotelu np. nad jeziorem. Z całą pewnością, odwiedzający Olsztyn turyści nie będą się tu nudzić, gdyż jest to miasto nie tylko pełne zabytków, ale przede wszystkim miastem z pięknym pejzażem o niebagatelnej, artystycznej duszy.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl