środa, 31 października 2012

Agroturystyka szansą dla małopolskiej wsi.


Agroturystyka szansą dla małopolskiej wsi.

Autorem artykułu jest papaj

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wieś kojarzyła się z dobrobytem. Obecnie trudno utrzymać się z działalności rolniczej, dlatego mieszkańcy wsi muszą szukać innych form zatrudnienia. Interesującą alternatywą jest rozwijający się rynek agroturystyczny.
Początek działalności okazuje się często łatwiejszy, niż można by przypuszczać. Wiele gospodarstw posiada niewykorzystane pomieszczenia, które mogłyby zostać przerobione na pokoje gościnne. Wynajem pokoi to jednak nie jedyne źródło dochodu – przyjazd turystów sprzyja rozwojowi handlu , gastronomii i innych usług. Dla wielu klientów atmosfera wsi jest atrakcją sama w sobie. Dobrze jest jednak, by gospodarstwo agroturystyczne wzbogaciło swoją ofertę np. o możliwość uprawiania sportu, naukę rzemiosła, czy inny szczególny produkt turystyczny. W niektórych miejscach może być to trochę trudniejsze w realizacji i wymagać większej kreatywności ze strony właścicieli. Są jednak regiony jakby stworzone do tego, by rozwijała się w nich agroturystyka - Małopolska jest tu dobrym przykładem. Jeśli chodzi o aktywny wypoczynek, Małopolska jest bogata w szlaki turystyczne (w tym rowerowe), stoki narciarskie, miejsca odpowiednie dla wspinaczki, czy spływów kajakowych. Niezwykle bogate jest także kulturowe dziedzictwo wsi – mowa tu nie tylko o zabytkach (np. Szlak Architektury Drewnianej wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO), ale także tradycjach ludowych: legendach, zwyczajach, sztuce kulinarnej czy rzemieślniczej. Innym atutem jest dziedzictwo związane z życiem Ojca Świętego Jana Pawła II, który kochał polskie góry i często w nich przebywał. Turystyka kulturowa, a także zaliczana do niej turystyka religijna, odgrywają coraz większą rolę w tej branży.
Brak stoku narciarskiego, czy zabytkowego kościoła, nie jest przeszkodą w stworzeniu gospodarstwa agroturystycznego. Basen, stadnina koni, wyjątkowy plac zabaw dla dzieci, mogą powstać wszędzie. Nawet jeśli braknie funduszy na większą inwestycję, można wypromować gospodarstwo w inny sposób, np. jako miejsce z najlepszą regionalną kuchnią w okolicy, czy najbardziej pachnącym ziołowym ogródkiem. Liczy się przede wszystkim kreatywność i otwartość na potrzeby turystów.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wczasy na Majorce


Wczasy na Majorce

Autorem artykułu jest Tomaszek

Majorka to najpopularniejsza i najatrakcyjniejsza wakacyjnie wyspa Hiszpanii. Łagodny klimat, mnóstwo plaż, zabytki czy górskie wioski sprawiają ze miliony turystów z Europy spędza tu swoje wczasy.

Play de Palma i El Arenal to dwa duże kurortu zlokalizowane wzdłuż długiej plaży. Tutaj czas spędzają najchętniej ludzie młodzi. Stąd możemy łatwo dostać się do rozrywkowej stolicy Palma de Mallorca. Z kole Magaluf to miejsce, w którym zwykle najwięcej gromadzi się Brytyjczyków. Zachwyca głównie rozłożysta plaża a na niej biały piasek. Hotele zlokalizowane są z dala od centrum, po to by zapewnić spokojny wypoczynek.
Hotele na Mojorce
Santa Ponsa leży w promieniu 20 kilometrów od wyspy. Jest atrakcyjna wypoczynkowo, nawet dla tubylców. Miejsce to jest bardzo spokojne, stąd znajduje się tu nieliczna ilość hoteli. W zatoce Alkudyjskiej spokojnie wypoczniemy z całą rodziną.
Będąc tu na wczasach nie możemy sobie odmówić wycieczki do Jaskiń Majorki. Największa z nich to jaskinia smocza i należy do największych arcydzieł natury na tym terenie. Jaskinia kryje w sobie także największe podziemne jezioro świata.
Dla turystów restauracje i hotele organizują es foguero- czyli wieczór hiszpański. Wieczór rozpoczyna obfita kolacja i pokazy artystyczne. Balet hiszpański dla gości wykonuje flamenco.
Oprócz zwiedzania zabytków i wylegiwania się na plaży na obszarze Majorki można bardzo aktywnie spędzić czas. Warto wybrać się do Marineland. Tam możemy podziwiać występy zwierząt jak papug fok czy delfinów. Dodatkową atrakcją jest duże akwarium morskie i mini zoo. Oprócz akwarium możemy udać się do aqua city- kompleksu wodnego największego w Europie.
Jednym z najpopularniejszych hoteli na Majorce jest Hotel viva blue. Hotel leży blisko piaszczystej plaży. Wszystkie pokoje odpowiadają najwyższym standardom a gościom oferuje się opcję all inclusive. Bezpłatnie możemy skorzystać z sauny, jacuzzi czy kortów tenisowych.

---

Tanie Hotele

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nowa baza Ryanair będzie w Polsce


Nowa baza Ryanair będzie w Polsce

Autorem artykułu jest Tomaszek

Irlandzki przewoźnik Ryanair postanowił uruchomić swoją 46 bazę na wrocławskim lotnisku im. M. Kopernika. Zarząd spółki od dawna planował otwarcie bazy w Polsce.
Padło na Wrocław bo to właśnie tam zawsze przewoźnik był miło witany. Rozmowy trwały sześć lat, pod uwagę brano również rzeszowską Jasionkę, Wrocław jednak zwyciężył. Ogłoszenie nowiny miało miejsce 19 października na konferencji we wrocławskim Urzędzie Miejskim. Do uruchomienia bazy dojdzie już w połowie marca przyszłego roku, do tego czasu ma powstać nowy hangar, gdzie początkowo stacjonować będzie jedna maszyna Ryanair.
Ryanair
Baza we wrocławskim porcie lotniczym to ogromne korzyści dla regionu, po pierwsze nowe miejsca pracy, bowiem hangar jak i samolot będzie wymagał obsługi technicznej. Po drugie rozpoczną się negocjacje władz lotniska na temat kolejnych połączeń realizowanych z Wrocławia. Dla województwa dolnośląskiego to okazja do świetnej promocji regionu, natomiast dla samego lotniska to większy ruch pasażerski, większa liczba połączeń, czyli więcej przychodów.
Na początek zbazowana zostanie jedna maszyna, jednak do końca roku ma się pojawić druga, to główny cel związany z wrocławska bazą. Wraz z uruchomieniem bazy pojawią się nowe połączenia, w sumie Ryanair będzie obsługiwał 21 tras, natomiast do końca roku przybędzie jeszcze pięć. Zarząd lotniska szacuje, że w przyszłym roku przez port lotniczy przewinie się ponad 200 tysięcy pasażerów, punktem docelowym jest 800 tys. pasażerów. Ryanair w przyszłości chciałby dać pracę blisko 800 osobom z Wrocławia i okolic.
Pierwsza baza w Polsce, nowe połączenia, bilety lotnicze w atrakcyjnych cenach, wszystko to z pewnością przyciągnie nowych jak i starych klientów także z poza regionu. Bilety na nowe połączenia są już dostępne w systemie internetowej rezerwacji irlandzkiego przewoźnika. Kiedy powstaną połączenia do istniejących już baz przewoźnika, Wrocław zyska bardzo atrakcyjne kierunki.
Linia lotnicza Ryanair docelowo planuje uruchomienie w Polsce nawet pięciu swoich baz operacyjnych. Polska to centrum Europy, a więc przez nasz kraj przecinają się największe szlaki komunikacyjne. Głośno mówi się o poważnej kandydaturze lotniska w podwarszawskim Modlinie oraz rzeszowskiej Jesionce.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak przygotować się do wyjazdu w góry zimą?

1aZamki 728x90

Jak przygotować się do wyjazdu w góry zimą?

Autorem artykułu jest Tomasz Galicki


Zima lubi zaskakiwać kierowców, niezależnie od tego, czy jej pierwsze oznaki pojawiają się w październiku, czy dopiero w styczniu (a i takie sytuacje w Polsce bywały). Trzeba się do niej więc odpowiednio przygotować, zwłaszcza, jeśli święta lub ferie zimowe chcemy spędzić w górach.

Co zabrać? O czym pamiętać? Zacznijmy od kwestii bezpieczeństwa. Zimą, zwłaszcza górach nie obejdzie się bez zimowych opon, najlepiej takich, które mają najmniej zużyty bieżnik. Jazda na łysych oponach może skończyć się w najlepszym wypadku mandatem, w najgorszym wpadnięciem w poślizg. Dobre opony to jednak nie wszystko. Szczególne w wysokich partiach gór, gdzie pług nie dojedzie, sprawdzą się łańcuchy śniegowe. Polskie prawo drogowe mówi, że można ich używać tylko na nawierzchni pokrytej śniegiem. Ich użycie podczas niesprzyjających warunków pozwoli na bezpieczny zjazd lub podjazd, zwłaszcza w przypadku ostrych zakrętów. Ich zakładanie najlepiej przećwiczyć jeszcze w domu – potem może po prostu nie być na to czasu, a założyć je będzie trzeba.

Zima to również czas, kiedy z naszym akumulatorem dzieją się różne rzeczy. Nawet nowy może nam się niespodziewanie rozładować, dlatego w wyposażeniu samochodu powinny znaleźć się kable, dzięki którym od drugiego samochodu odpalimy nasz. Obok, zaopatrzmy się w linę holowniczą – zawsze możemy pomóc innemu kierowcy albo poprosić o pomoc takiego, który będzie w stanie nas wyciągnąć, gdy np. się zakopiemy. A propos zakopania, jak lina nie pomoże, to łopatę do ośnieżania podeśle.

W zależności od charakteru wyjazdu, zaopatrzymy się w bagażnik dachowy albo nie. Przydaje się on, kiedy wybieramy się na narty – można je wtedy bezpiecznie przymocować. Sprawdzają się również bagażniki dachowe typu box, które mają opływowe kształty i są na tyle pojemne, że pomieszczą nawet kilka par nart, osłaniając je dodatkowo od śniegu i wiatru.

W wyposażeniu dodatkowym niech znajdą się również koce termiczne, latarki i flary. Mówi się, że „przezorny zawsze ubezpieczony” i to znacznie częściej, niż „nie kuś licha” - przedmioty te nie zajmą dużo miejsca, a mogą nawet uratować życie. Warto również uzupełnić apteczkę pierwszej pomocy albo dokupić drugą – nie zmarnuje się na pewno, choć wcale nie musi się przydać.

Przed samym wyjazdem warto sprawdzić też stan techniczny pojazdu. Oprócz tego, uwagę należy poświęcić sprawdzeniu ważności dokumentów – ubezpieczenia OC, prawa jazdy (sic!), czy też przeglądu. Tak wyposażeni możemy ruszać w drogę. Z jednym tylko zastrzeżeniem – noga z gazu, zima bywa kapryśna.

---

Nowoczesne kamery internetowe

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Uzdrowiska kiedyś i dziś

1aZamki 728x90

Uzdrowiska kiedyś i dziś

Autorem artykułu jest Li Li

Polskie uzdrowiska lata swojej świetności mają już dawno za sobą – tak przynajmniej pomyśleć można, przyglądając się turystyce zdrowotnej. Niegdyś wszystkie wyjazdy – czy to letnie, czy zimowe, związane były albo z odwiedzinami rodziny, albo wczasami wypoczynkowymi właśnie.
 Głównymi i najbardziej cenionymi walorami kurortów były zdrowotne właściwości klimatu i wody. Jednym z takich miejsc na mapie naszego kraju jest Szczawnica. Ten kurort uzdrowiskowy znany był już naszym prababciom. Swego czasy – na początku XIX wieku, wyjazdy do uzdrowisk były nie tak, jak dziś, oznaką choroby czy wątłego zdrowia, ale modnym sposobem na spędzanie czasu.
Bywanie w Szczawnicy, Zakopanem czy Krynicy było wręcz wymogiem – każda szanująca się rodzina przynajmniej raz w roku musiała udać się na urlop wypoczynkowy do kurortu. Wody mineralne i zdrowotne, jakich do dziś możemy skosztować na przykład właśnie w Szczawnicy, od tamtej pory rozlewane są do dziś. A noclegi w Szczawnicy od zawsze cieszyły się popularnością. Dawniej jednak właściwości klimatu miały służyć głównie zdrowiu, dziś do miejsc tego typu jedziemy zaczerpnąć rozrywki. Sporty letnie i zimowe, okoliczne atrakcje, jakie zapewniają hotele, pensjonaty i rozmaite ośrodki, pozwalają na aktywną zabawę.
Względy zdrowotne są tu raczej na drugim planie. Dziś zamiast kuracjuszy, kurorty goszczą turystów, którzy głodni są nowych wrażeń i wyzwań. Ruch, radość i czyste powietrze oczywiście wpływają na zdrowie – jednak tu chodzi bardziej o higienę psychiczną i możliwość naładowania akumulatorów i rozładowania stresu. Tym bardziej, że dostanie się do sanatorium to proces raczej długotrwały… Rodzinne wczasy w miejscu zapewniającym moc atrakcji i możliwości uprawiania rozmaitych spotów to dopiero zdrowy wypoczynek!
---

Polecamy Szczawnica noclegi!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 29 października 2012

Jak nie zgubić się w Austrii

1aZamki 728x90

Jak nie zgubić się w Austrii

Autorem artykułu jest Maurycy Szuran

Wybierasz się do Austrii? Warto dowiedzieć się czegoś o tym pięknym kraju. Nie tylko po to, by podczas zwiedzania patrzeć na wspaniałe zabytki w kontekście historycznym, ale również po to, by nie napotkać podczas wycieczki irytujących trudności.
Jeżeli wybieramy się do Wiednia – lub innego dużego miasta – wystarczy nam podstawowa znajomość języka i jako-taka orientacja w tamtejszych zwyczajach. Jeśli znamy język angielski, będziemy mogli porozumieć się w każdym hotelu i większym sklepie, choć znajomość języka niemieckiego przyda się z oczywistych względów. Jest ona wymogiem, kiedy wyruszamy w mniej rozbudowane tereny kraju; w ostateczności możemy spróbować porozumieć się po chorwacku, niemiecku, czy nawet słoweńsku.
Zwiedzając regiony wiejskie i niewielkie miasteczka, oddalone od głównych ośrodków turystycznych, nie musimy obawiać się o własne bezpieczeństwo – Austriacy są narodem przyjaźnie nastawionym wobec turystów. Należy jednak pamiętać, że mimo urokliwego wyglądu, rozległe pola i górskie stoki także mogą nieść ze sobą pewne zagrożenia. Zwierzęta urozmaicające alpejski krajobraz, nawet jeśli udomowione, mogą okazać się niebezpieczne, dlatego zbliżanie się do nich, np. w celu zrobienia zdjęć, jest odradzane. Chodząc po górach, musimy być dobrze zaopatrzeni i uważać, aby nie zejść ze szlaku, jako że majestatyczne Alpy są łańcuchem groźniejszym niż np. polskie Sudety. Pogoda może ulec zmianie bardzo szybko, na co również trzeba być przygotowanym. Podstawą jest mapa – bez niej nie powinniśmy się nigdzie ruszać.
Jak dostać się do samej Austrii? Autokarem - jest to obecnie jedna z bardziej popularnych opcji. Do kraju Habsburgów można łatwo dostać się także drogą powietrzną – przeloty oferują zarówno tanie, jak i standardowe linie. Czas przelotu nie powinien przekroczyć dziewięćdziesięciu minut, a zatem wybór oszczędnej opcji nie będzie wiązał się z większymi niedogodnościami. Jeśli jednak zdecydujemy się na autokar, musimy się przygotować na przejazd trwający ponad dobę. Jego zaletą będą z pewnością widoki, zwłaszcza jeśli wybierzemy się w tereny alpejskie.
Możemy jeszcze skorzystać z własnego samochodu, ale w tym przypadku musimy pamiętać o wiążących się z tym kosztach. Drogi szybkiego ruchu i autostrady są płatne – kierowca musi zakupić odpowiednią naklejkę, uprawniającą do korzystania z dróg przez określony czas, i przykleić ją do szyby. To wydatek rzędu 10 euro, jeśli zamierzamy pozostać w Austrii nie dłużej niż 10 dni. Z pewnością jest to koszt warty poniesienia, jako że sieć dróg w kraju jest doskonale rozwinięta i utrzymana w idealnym stanie.
Austria to piękny kraj pełen wspaniałych ludzi – nie bez powodu jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów państw europejskich. Mimo wszystko, zanim wybierzemy się do niego na wycieczkę, powinniśmy odpowiednio się przygotować. W ten sposób unikniemy stresujących, a może nawet niebezpiecznych sytuacji.
---

BiletyAutokarowe.pl - autokar Austria, Niemcy, Anglia - tanie bilety autokarowe do całej Europy!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bangkok na własną rękę

1aZamki 728x90

Bangkok na własną rękę

Autorem artykułu jest Monika Wiszniewska

Film "Kac Vegas w Bangkoku" przekonał wiele osób, że samodzielny wyjazd do tajskiej stolicy jest ryzykownym pomysłem. Faktycznie, pierwsze chwile w tym mieście mogą być stresujące, lecz podróżując na własną rękę mamy szansę poznać jego prawdziwe oblicze. Jak więc nie tylko "przetrwać", lecz także czerpać to, co najlepsze z Bangkoku?
Zacznijmy od początku, czyli znalezienia przelotu do stolicy Tajlandii. Na pewno zależy nam na upolowaniu biletu w korzystnej cenie, więc pamiętajmy, że im wcześniej dokonamy rezerwacji, tym wyjdzie nas to taniej. Warto jest wziąć pod uwagę wyloty z rozmaitych miast w Polsce, a nawet rozważyć rozpoczęcie podroży z sąsiednich państw. Może się okazać, że ceny przelotów w zależności od konkretnego lotniska będą się różnić nawet o 1000 i więcej złotych, a więc nawet po doliczeniu kosztów transportu do oddalonego portu lotniczego, na pewno na tym zaoszczędzimy. Wyszukiwanie lotów będzie jeszcze prostsze, jeżeli skorzystamy z portali, które prezentują i porównują oferty wielu przewoźników.
Planowanie podroży do Bangkoku powinno uwzględniać też opcję zakwaterowania. Na szczęście, miasto to oferuje świetnie rozwiniętą bazę noclegową. O tym, gdzie postanowimy się zatrzymać, powinna decydować nie tylko zasobność naszego portfela, lecz także lokalizacja obiektu. Należy mieć na uwadze, że w mieście liczącym ponad 8 mln mieszkańców odległości mogą wydać się niewielkie tylko na mapie – w rzeczywistości nawet mała odległość między dwoma obiektami może okazać się nie do pokonania na piechotę. Wybierzmy więc miejsce, które znajduje się albo w pobliżu przystanków dogodnych środków transportu (metro, statki rzeczne, kolej BTS), albo też nieopodal głównych atrakcji i zabytków. Standard noclegów w Bangkoku jest bardzo różny – od luksusowych hoteli, po liczne hotele, motele i pensjonaty o podstawowym wyposażeniu. To, co wybierzemy, zależy tylko od naszych preferencji i upodobań. Jeżeli nastawiamy się głównie na poznawanie miasta, nie ma raczej potrzeby rezerwacji noclegów w ekskluzywnych obiektach. Turyści z plecakami bez trudu znajdą miejsca, gdzie za nocleg w dwuosobowym pokoju i śniadanie zapłacą równowartość około 40 zł za dobę.
Kolejnym istotnym aspektem planowania wyjazdu powinno być opracowanie dojazdu z lotniska do centrum. Tutaj do wyboru mamy taksówki, miejskie autobusy i pociąg. Najbardziej optymalnym rozwiązaniem jest ten ostatni – przejazd kosztuje mniej niż skorzystanie z taryfy, a podróż jest szybka i komfortowa. Pamiętajmy jednak, że stacja, na której wysiądziemy może być znacznie oddalona od naszej bazy noclegowej. Dlatego warto jest będąc jeszcze w Polsce wydrukować sobie schemat komunikacji w mieście, który ułatwi nam znalezienie środka transportu, który dowiezie nas możliwie najbliżej hotelu. Oczywiście, jeśli nie ogranicza nas budżet, najprostszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z taksówki. Cenę ustala się zanim się do niej wsiądzie, pamiętamy, aby raczej nie godzić się na pierwszą zaproponowaną kwotę – negocjacje na pewno pozwolą znacznie obniżyć koszt przejazdu.
Poznawanie Bangkoku na własną rękę nie jest może tak proste, jak zwiedzanie znanych europejskich miast, jednak przy odrobinie wysiłku i chęci, nasze trudy z pewnością się opłacą. Warto zboczyć z utartych szlaków, przekroczyć progi mniej znanych i obleganych przez turystów świątyń i przemierzyć pełne kolorowych straganów dzielnice, w których toczy się prawdziwe życie miasta. Wszystko to okaże się z pewnością prostsze, jeżeli dysponować będziemy dokładną mapą. Te wydrukowane  z Internetu na pewno nie będą tak pomocne, jak plan miasta, który dostać można w biurach informacji turystycznej, których w Bangkoku znaleźć można kilka. Warto wybrać się do któregoś z nich już pierwszego dnia pobytu w tajskiej stolicy – dobra mapa zmniejszy ryzyko zabłądzenia w labiryncie ulic,  ponadto z centrum informacji wziąć można wiele przydatnych broszurek i publikacji na temat miasta. Znajdziemy w nich m.in. aktualne ceny, godziny otwarcia najważniejszych obiektów i informacje o środkach transportu, które nas do nich dowiozą. W centrum informacji możemy liczyć też na porady dotyczące tego, jak dostać się do atrakcyjnych pod względem turystycznym miast w okolicach Bangkoku. Wizyta w tym miejscu pozwoli nam więc nawet oszczędzić pieniądze, które musielibyśmy przeznaczyć na zorganizowaną wycieczkę poza tajską stolicę.       
Na koniec kilka słów o tym, co warto zobaczyć. Jako że jest to temat na oddzielną (całkiem obszerną) publikację, warto tylko wspomnieć, że wszystko zależy tutaj od ilości czasu, jaką dysponujemy. Jeżeli będziemy w Bangkoku jedynie kilka dni, niezbędnym minimum jest wizyta w Wielkim Pałacu, świątyni Wat Pho i na chińskiej dzielnicy. Miłym odpoczynkiem po zwiedzaniu może być rejs po rzece Maenam – jeżeli wybierzemy łódkę publiczną, koszt takiego przejazdu wyniesie nas mniej niż równowartość 2 zł.
---

Monika Wiszniewska
niezależny infobroker turystyczny firmy Travel Creation
www.travelcreation.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Moje spotkanie z surykatkami, relacja z wycieczki

1aZamki 728x90

Moje spotkanie z surykatkami, relacja z wycieczki

Autorem artykułu jest Waldemar Delekta

Na małej farmie w Karru, w RPA udaliśmy się na niezwykłą wycieczkę o wschodzie słońca. Nasz przewodnik zabrał nas na wspaniałe, bardzo interesujące spotkanie z tymi wspaniałymi zwierzętami.
W pensjonacie De Zeekoe właścicielka zaproponowała nam spotkanie z dzikimi surykatkami. Moim marzeniem było zobaczenie tych sympatycznych zwierząt. Nie mogłem spać całą noc, bałem się żeby nie zaspać. Wcześnie rano, na długo przed wschodem słońca czekaliśmy na Devey Glinister, naszego przewodnika od surykatek na skrzyżowaniu ulic George i Oudtshoorn. Podążaliśmy za jego Chevroletem trasą R62. Wkrótce przejechaliśmy przez bramę, którą zamknięto za nami. Parkujemy samochody, Devey zaprasza nas na kawę i suchary. Jest cały czas ciemno, jednak możemy widzieć w pełni Księżyca. Wkrótce jest czas na spotkanie z surykatkami. Devey powiedział nam po drodze że poprzedni wieczór spędził z nimi i wie dokładnie, w której norze śpią. Dodał także że szacunkowy wiek labiryntu nor surykatek wynosi 300 lat i jest on bez przerwy dziedziczony przez nowe generacje. Mamy wielkie szczęście że cały czas to istnieje, właśnie to miejsce było prawie zniszczone w czasie budowy dodatkowego pasa startowego przed Mistrzostwami Świata w piłce nożnej. Przyczyną dlaczego surykatki uwielbiają to miejsce jest fakt że leży na stoku góry biegnącym z północy na południe, jedynym takim w promieniu wielu kilometrów. Surykatki zwykle śpią we wschodniej części, dzięki temu kiedy się obudzą, po wyjściu z domu wchodzą w ciepłe promienie słońca. „Te małe zwierzęta są zależne od słońca, zobaczymy to trochę później” powiedział przewodnik. Bierzemy z sobą składane krzełka, Devey prowadzi nas w głąb farmy. Podchodzimy do otworu wyjściowego nory i siadamy wokół z naszymi plecami skierowanymi do wschodzącego słońca. Devey mówi że nie pokażą nam się jeszcze, czkają aż zmniejszy się cień powodowany przez niskie krzewy z Karru. Jest teraz trochę czasu na rozmowy o tych miłych zwierzętach. „Pomimo że są one przyzwyczajone do bliskości ludzi, nie oznacza to że będą do nas podchodzić. Będą nas tolerować na odległość 10 do 15 metrów w przeciwieństwie do 200 metrów w normalnych okolicznościach”, powiedział Devey. Jak tylko promienie słońca padły na ściany jednej z nor, pierwsza surykatka pojawia się, stoi na baczność i dokładnie bada otoczenie.
To jest Nicky, ona zawsze jest pierwsza, dodaje Davey.
Staje ona na palcach, pochyla się do tyłu na ogonie i wystawia brzuch do słońca. Dokładnie widać ciemne miejsce na brzuchu, które Devey nazywa „panelem słonecznym”. Surykatki pozbawione są warstwy tłuszczu mogącej utrzymywać ich temperaturę ciała, dlatego przystosowały się podobnie jak zimnokrwiste zwierzęta do pobierania ciepła z otoczenia.
Devey zademonstrował nam jak jak czuły jest „solar panel” na brzuchu surykatki. Podniósł rękę w ten sposób żeby rzucić cień na brzuch Nicky. W tej samej chwili przesuwa się ona w poszukiwaniu słońce. Pojawia się następna, młoda surykatka, ustawia się obok i też zaczyna łapać promienie słońca. Przepiękna afrykańska chwila, siedzimy sobie niczym w kinie i obserwujemy stojące surykatki. Pojawia się trzecia, są trochę zmieszane na nasz widok, ale kontynuują swoje codzienne rytuały. Coraz więcej surykatek pojawia się na powierzchni. Davey dodał że podobnie jak ludzie, niektóre wstają wcześniej, inne lubią trochę dłużej pospać. Mają one jakby fotograficzną pamięć. Skanują otoczenie w poszukiwaniu czy nic nie uległo zmianie.
Ich wzrok jest podobny do naszego, ale są bardziej wyczulone na poruszające się obiekty. Nie są w stanie skupić wzroku w jednym miejscu, widzą wszystko, albo prawie wszystko. Stoją w grupie, bardzo blisko siebie, jednak w sposób żeby się nie zasłaniać wzajemnie. Widać błysk w ich oczach kiedy penetrują wzrokiem otoczenie. Patrzą w górę i wokół siebie, zawsze wracając wzrokiem na nas. Wydają przy tym ciche komentarze. Nicky jest na straży, wydaje co kilka sekund słaby odgłos jako znak że nie ma niebezpieczeństwa. Pojawia się Moaner, samiec, przybyły z innego stada. Cały czas denerwuje go bliskość ludzi. W końcu wszystkie 15 są już na powierzchni, wrona przelatuje obok i wszystkie surykatki jak na komendę skręcają głowy i nerwowo obserwują. Są trochę przeczulone odnośnie ptaków, dlatego wydają trzy rodzaje dźwięków opisujące zagrożenie. Nie lubią też samolotów i będą uważnie obserwować lot z Porth Elizabeth do Kapsztadu, wydając przy tym dla nich tylko zrozumiałe dźwięki.
Wreszcie, wszystkie surykatki są już ciepłe, zaczynają przechodzić wzdłuż stoku wzniesienia. My podążamy za nimi w bezpiecznej odległości. Nadszedł czas na ponowienie przyjaźni przez niewielkie zmagania. Jest to codzienny rytuał żeby przypomnieć kto jest na czele grupy, kto na końcu. Sposobem nadawania stopnia jest osikanie, przez co najważniejsza surykatka będzie miała zapach świeżego moczu.
Młode mają już kilka miesięcy i teraz nadszedł czas na naukę jak polować i unikać drapieżników. Muszą wiedzieć jak uciekać od najwcześniejszych dni swojego życia. Uważane są za przysmak przez węże, mangusy, szakale jak też wiele ptaków drapieżnych. Z kolei surykatki też jedzą węże, skorpiony, myszy, jaszczurki i chrząszcze. Po ustaleniu kto pasuje gdzie w hierarchii, nadszedł czas na polowanie. Obserwujemy jak unosi się trochę kurzu, kiedy kopią w ziemi. Czasami stają pionowo, czasami na czterech łapach, ogony w górze albo w dole, przez cały czas strażnik wydaje sygnał że okolica jest bezpieczna. W ciągu dnia mogą one przejść do 3 km w poszukiwaniu pożywienia. Nie będziemy im w tym przeszkadzać, wracamy do samochodów.
Po drodze jeden z turystów podaje rękę naszemu przewodnikowi. „Spełniłeś moje życiowe marzenie, bardzo dziękuję”, powiedział.

Surykatki w Karru w RPABliskość surykatekwycieczka do Karru w poszukiwaniu surykatekSurykatki zdjęcie
---

Autor Waldemar Delekta, podróżnik i turysta, poleca więcej informacji o Afryce na stronach: Kapsztad i Wyprawy do RPA

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Tradycja uzdrowiskowa Słowacji i Czech

1aZamki 728x90

Tradycja uzdrowiskowa Słowacji i Czech

Autorem artykułu jest Radosław Odorczyk

Wczasy zdrowotne od wielu lat cieszą się niezmienną popularnością wśród polskich turystów. Jednak coraz większym problemem jest znalezienie odpowiedniego miejsca, które oferowałoby wszystko to, co potrzebne do skutecznego wypoczynku.  
Niezwykle popularna tradycja spędzania urlopów w miejscowościach uzdrowiskowych występuje w Czechach i na Słowacji od czasów habsburskich (kurort po czesku to „lazne”, a po słowacku „kupele”). Ta forma rekreacji była również jednym z dobrodziejstw systemu komunistycznego, jako dostępna dla każdego i finansowana przez państwo. Obecnie kurorty uzdrowiskowe stają się coraz bardziej popularne wśród turystów z zachodu, w głównej mierze Niemców i Austriaków, których przyciągają niskie ceny za pobyt oraz niewielka odległość od rodzimych krajów.
Większość ośrodków akceptuje rezerwacje na pobyty krótkoterminowe. Zwykle jednak preferowane są dłuższe, trzytygodniowe turnusy i nie trzeba być chorym, aby uczęszczać na zabiegi.
Ośrodki uzdrowiskowe są wspaniale położone, z dala od miejskiego zgiełku, a same przechadzki na świeżym powietrzu stanowią znaczną część kuracji. Ponadto, wraz z wysokim standardem oferowanych usług, cena pozostaje relatywnie niska, co jest dodatkowym atutem, zwłaszcza dla osób, które spędzały już np. zdrowotne wakacje w Bułgarii (podobna cena – jakość usług bardzo niska).
Podstawą kuracji jest picie wód mineralnych z naturalnych źródeł. Wielu kuracjuszy jest zaopatrzona w specjalnie do tego celu przeznaczone naczynia, zwane „becherami”. Tutejsze wody, które występują w wielu rozmaitych rodzajach (np. alkaliczne, chlorowane, a nawet radioaktywne) mają jednak wspólną cechę – nieprzyjemny smak. Dodatkowo, w ramach kuracji, można zażywać kąpieli błotnych lub w gorących źródłach, wdychać odświeżające opary lub poddać się innym popularnym terapiom, jak leczenie ultradźwiękami i aerozolem, naświetlanie ultrafioletem, zabiegi akupunktury czy elektroterapii.
Uzdrowiska zwykle specjalizują się w leczeniu jednego typu schorzeń. Franciszkowe Łaźnie są polecane przy chorobach typowo kobiecych, Luhacovice – przy schorzeniach górnych dróg oddechowych, Karlowe Wary – przy kłopotach z trawieniem. Najsłynniejszymi i najczęściej polecanymi kurortami są Karlowe Wary i Mariańskie Łaźnie w Czechach oraz Luhacovice na Morawach.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl